Jeden z moich ulubionych streamerów (Psaweu) od czasu do czasu ogrywa na swoim streamie grę niespodziankę. Polega to na tym, że wybiera jakąś grę do ogrania, ale zanim przedstawi widzom ów tytuł, najpierw urządza konkurs na jego odgadnięcie. Podczas jednego z takich konkursów wybrał przedziwną grę o równie przedziwnym tytule: "Wyczerpany człowiek". Pomysł na grę jest tak odjechany, że aż zapragnęłam ją mieć w swojej kolekcji i samodzielnie ją przetestować. A że kosztuje około 40 zł, to się skusiłam. Czy było warto?Główny zamysł gry opiera się na tym, że bohaterem jest zmęczony człowiek. Zarówno płci żeńskiej, jak i męskiej. W samouczku bowiem mamy do czynienia z kobietą, która mimo zmęczenia musi wykonać szereg czynności, aby zdać egzamin na prawo jazdy. W kolejnych trzech poziomach pojawia się natomiast mężczyzna, który również musi zrobić coś, aby coś osiągnąć, mimo skrajnego wyczerpania - co? a to zależy od poziomu.
W związku z tym jedyną możliwością poruszania się po planszy (którą jest pokój, ewentualnie mieszkanie składające się z większej ilości pokoi) jest czołganie się. O dziwo, można się "czołgać" również po ścianach. Możemy też chwytać, lub kopać różne przedmioty. Samo sterowanie nie jest skomplikowane, aczkolwiek baaaardzo męczące. Nasz bohater, jak na zaspanego człowieka, jest po prostu niezdarny. A to kopnie jakiś przedmiot, a to przyśnie i puści rzecz, którą wcześniej chwycił.
Zaś wybór, co będziemy robić, zatwierdzamy poprzez dobór odpowiednich kart, których zagranie zabiera nam cenny czas, ale za to dodaje energii, lub powoduje, że cel poziomu się przybliża. Ponadto z każdą zagraną kartą otrzymujemy nowe przedmioty do rozstawienia w pokoju, przez co coraz trudniej jest się po nim poruszać. Część przedmiotów ma swoje własne kwestie dialogowe, co dodatkowo utrudnia poruszanie się po planszy - często dymki zasłaniają nam głównego bohatera.
Naszym zadaniem jest przesunięcie jakiegoś przedmiotu, umieszczenie go w odpowiedniej pozycji względem podłogi czy innego obiektu (co w przypadku ruchomych obiektów jest szczególnie trudne, a takie też się pojawiają w tej grze), dotarcie do wysoko położonej rzeczy poprzez zbudowanie drabiny itd. itp. Ponadto cześć kart zadań po wykonaniu zadania głównego, przenosi nas do minigry (np. wypicie bąbelków kawy z wielkiej filiżanki poprzez przeczołganie się głównego bohatera po dnie tegoż naczynia).
Gra dostępna jest w kilku wersjach językowych, w tym polskiej, aczkolwiek tłumaczenie pozostawia wiele do życzenia, wygląda jak żywcem przepuszczone przez Google Translator bez jakiejkolwiek merytorycznej oceny poprawności translacji. Przez to gra sprawia wrażenie robionej na kolanie i niedokończonej.
Całości jednak nie można odmówić poczucia humoru. Dla przykładu, nasz bohater ma się dobrze bawić na Festiwalu Gier, na który to przygotował demo własnej gry. Aby zaliczyć to zadanie, musi stuknąć się 5 razy w głowę świątecznym napojem, a następnie ten sam zabieg powtórzyć na pudełku z demem gry. Stukanie się po głowie świątecznym napojem raczej do codziennych rzeczy nie należy, ale co ja tam wiem... W końcu to zmęczony człowiek, może nie miał sił by wpaść na pomysł wypicia tego napoju. Poza tym często gdy już wykonamy dane zadanie, na planszy pozostaje jedno wielkie pobojowisko, a nasz bohater w dość nietypowej pozie leży między przedmiotami.Podsumowując, gra poprzez sposób, w jaki steruje się postacią jest... mega irytująca momentami, albo inaczej mówiąc, wymagająca cierpliwości. Mimo, iż zdaje się, że liczy sobie tylko 3 poziomy i tutorial, (jestem dopiero po przejściu pierwszego nie-samouczkowego poziomu) to jest dość czasochłonna. Ja już spędziłam w niej 2,5 godziny, a mam wrażenie, że właściwie jeszcze nic w tej grze nie zrobiłam. Czy zdecydowałabym się na zakup ponownie? Może, choć te 40 złotych i tak wydaje się sporą ceną, jak za taki produkt. Bardziej jednak traktowałabym to, jako ciekawostkę, lub grę dobrą na streama - jako widz, bardzo się śmiałam, gdy Psaweu usiłował wykonać kolejne zadanie, a bohater pokracznie odmawiał współpracy - niż pełnowartościowy produkt growy.
Plusy:
- Przyjemna grafika
- Poczucie humoru
Minusy:
- Koślawe tłumaczenie
- Mozolność gry, czyli toporne sterowanie, które jednak wynika z samego pomysłu na grę
- Wrażenie, że otrzymaliśmy niedokończony produkt, który ktoś wypuścił tylko dla śmiechu (i całkiem możliwe, że tak właśnie było).




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz