sobota, 25 stycznia 2014

Kraków: Złoty Cielec na ulicy Potebni w Google Maps

Tuż przed przeprowadzką na Podgórze postanowiłam udać się na mały wirtualny spacer po nowej okolicy. Włączyłam Google Maps i... moim oczom ukazał się wielki złoty cielec! Słyszałam wiele o googlowskich zdjęciach, ale tego się nie spodziewałam.


sobota, 18 stycznia 2014

Czytelnia: "Kurs szczęścia" Beata Pawlikowska


Kiedy byłam młodsza to nie przepadałam za tego typu publikacjami. Uważałam, że są pisane dla życiowych nieudaczników, którzy nie wiedzą, co ze sobą zrobić w życiu i liczą na to, że ktoś zrobi to za nich. Z czasem jednak mój pogląd stał się nieco mniej radykalny. Nie zachłysnęłam się co prawda tego typu publikacjami, ale też dałam im szansę na to, aby zagościły od czasu do czasu w moim życiu i być może udzieliły mi małej podpowiedzi, jak mogę zrobić coś lepiej niż dotychczas. I tak samo jest z "Kursem szczęścia" Beaty Pawlikowskiej, który trafił do mnie zupełnym przypadkiem, a który przeczytałam w ciągu dwóch dni, nie mogąc się od niego oderwać, bo jest zwyczajnie lekko i przyjemnie napisany.

niedziela, 12 stycznia 2014

Czytelnia: Piosenka "Wyruszę na poszukiwanie Ciebie" Franco Battiato

Wczoraj na Facebooku znalazłam perełkę. Zdarza się to rzadko, ale zdarza się, bo moi znajomi zamieszczają nieraz fragmenty ciekawych książek, wiersze, czy jakieś dobre piosenki. Tym razem znajoma zamieściła piosenkę. O ile sama piosenka mnie tak nie fascynuje, bo nie znam włoskiego, poza tym muzycznie też nie należy do moich ulubionych klimatów, tak tekst piosenki w tłumaczeniu genialny i jaki... buddyjski :) Dokładnie opisuje to, czego szukam w innych ludziach. I nie, nie jest to piosenka o miłości w powszechnym jej rozumieniu. To piosenka o czymś znacznie głębszym - współodczuwaniu.

sobota, 11 stycznia 2014

Pierwsze kroki w nordic walking

W zeszłym miesiącu z powodu wyjazdu na odosobnienie medytacyjne musiałam zakupić dres. Nie będę przecież medytować w jeansach. Wydałam na niego 80 złotych (cena i tak promocyjna, marka ze zwierzęciem w nazwie) i świetnie się sprawdził. Ciepły, wygodny. No idealny. Ale tak czy siak wydatek 80 złotych z powodu trzydniowego wyjazdu nie dawał mi spać po nocach. Co by zatem zrobić z takim wydatkiem, aby wykorzystać go jak najlepiej, a nie do łażenia "po domu" i aby przestał odbijać mi się czkawką, kiedy usiłuję zasnąć? Do pracy się nie nadaje, a więc muszę sobie wymyślić jakąś aktywność fizyczną.

piątek, 10 stycznia 2014

Wege inspiracje: Leczo

Dla kogoś, kto - jak ja - przez ćwierć wieku jadł mięso, wizja lecza bez kiełbachy może być nieco przerażająca. Z pełną odpowiedzialnością jednak muszę stwierdzić, że jest ono jadalne. Ba! Nawet bardzo dobre. W końcu to papryka nadaje mu TEGO smaku. Kiełbacha to właściwie tylko dodatek, który - jak się okazuje - niezbędny nie jest. Odpowiednio przyprawione i zagryzane chlebem zaspokoi apetyt nawet największego łasucha.

Chciałabym mieć bloga...

- Chciałabym mieć bloga...
- Se załóż.

No to zakładam.