Dzisiaj rozmawiając z fantastycznym przedstawicielem płci brzydkiej, uświadomiłam sobie, że mam tyle anegdotek z życia, że chętnie je utrwalę i się z Wami podzielę. I tym samym nowy cykl "Wspominki" rozpocznie Krycha i jej energia z kosmosu. Zapraszam do lektury.
Otóż byłam kiedyś harcerką. W ramach swojej harcerskiej działalności pomagałam z dwoma koleżankami w jednym z krakowskich Domów Seniora. Grałyśmy z seniorami w bingo, śpiewałyśmy dla nich patriotyczne piosenki (podejrzewam, że większość wyciszała swoje aparaty słuchowe przy moich solówkach, biedni ci, co słuch mieli dobry - po tym doświadczeniu na pewno musieli udać się do laryngologa) i oczywiście prowadziłyśmy zajęcia aktywizacyjne z Krychą - kierowniczką Domu Seniora.
Krycha była bardzo barwna postacią i wówczas niesamowicie mnie bawiła (dopóki sama nie zaczęłam się zadawać może z trochę mniej odjechanymi, ale jednak mających swoje zdanie, swój styl i chcących się rozwijać ludźmi). Chodziła w czepkach szytych na szydełkach i pewnego razu zaprosiła nas do wspólnej praktyki relaksacyjnej.
Stanęłyśmy w kole, zamknęłyśmy oczy, rozłożyłyśmy i ręce i chłonęłyśmy energię z kosmosu.
Dziś, gdy patrzę na to z perspektywy czasu - to wiele wyjaśnia, czemu jestem z charakteru Entuzjastką Realistką (7w8, patrz: Enneagram - jedyny test osobowości niepsychologiczny, który polecam z ręką na sercu).
Ja po prostu się za dużo tej energii z kosmosu wtedy nachapałam! Gorąco przepraszam, jeżeli zabrałam czyjś przydział... Młoda byłam, niedoświadczona taka....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz