wtorek, 3 sierpnia 2021

Czytelnia: "Czerpanie z Pustki" Zygmunta Marka Piechockiego, czyli trochę więcej prywaty niż zwykle...

Niewątpliwym plusem bycia bibliotekarką w jednej z największych polskich bibliotek jest ogromna ilość półeczek bookcrosingowych, jakie moja najdroższa Pasjodawczyni oferuje swoim użytkownikom. Po licznych życiowych przeprowadzkach, siłą rzeczy przestawiłam się bardziej na e-czytanie i raczej wyzbywam kolejnych kartek w mieszkaniu. Ale czasem nie mogę się oprzeć by nie przytulić jakiegoś tytułu  na krótszy lub dłuższy czas. I tak jest też z "Czerpaniem z Pustki" Zygmunta Marka Piechockiego.

Temat pustki towarzyszy mi od lat. Nie tylko tej buddyjskiej, przez duże P. Nie wiem sama, czym owa pustka jest lub też nie jest, więc korzystając ze swoich analitycznych skłonności, pozwoliłam sobie zerknąć do Słownika Języka Polskiego pod red. W. Doroszewskiego:

Znalezione tu.

Być może wytrawny Obserwator jest w stanie odnaleźć w tej definicji Prawdę. Ja, choć nadal jej szukam, bez wątpienia szukając odpowiedzi na to podstawowe w moim życiu pytanie, przeniosłam środek ciężkości z analitycznej głowy do serca. Dlatego gdy zobaczyłam tomik poezji "Czerpanie z Pustki" Zygmunta Marka Piechockiego na jednej z naszych bookcrosingowych półek, stwierdziłam, że koniecznie muszę na chwilę go przytulić.

Z Poetą tym raczej nie jest mi bardzo po drodze ze względu na liczne odwołania do Boga. Ale tryptyk "Chciałbym" totalnie mnie oczarował i zostanie ze mną na dłużej, choć już dzisiaj ten tomik pójdzie dalej w świat.

Chciałbym

Zachłanność
twoich ust
rąk
łona
poznać

Budzić
i z objęć Morfeusza
pocałunkami przywracać światu

Czesać
i patrzeć jak w lustrze
uśmiechasz się do mnie

Przegadać cały poranek
popijając kawę
i być
być przy tobie

Chciałbym II

W białej pościeli
poznawać Twoje ciało

Zapomnieć
o górach
morzu
lesie

Radość kochania
znajdować w przyzwoleniu

Nie gwałcąc chwili
pośpiechem
dać siebie

Wzajemnością wilgotności
oddechem spiesznym
słowami miły miły
spełnieniem
nacieszyć się

Na zapas

Chciałbym III

Zdjąć wstążkę
którą związujesz włosy
w rozpuszczone włożyć dłonie
by nabrały zapachu lata

Zobaczyć
jak z uśmiechem wstydliwym
rozpinasz bluzkę

Opuszkami palców ustami
wyprosić przyzwolenie

Radość spełnienia zobaczyć w oczach
i wzajemności przytuleń poczuć

Dosyć ich nie będzie nim świt


Ps., czyli obiecana prywata: Fantastyczny Przedstawiciel Płci Brzydkiej z poprzedniego postu, ku mojemu ogromnego zdumieniu, okazał się być Najpiękniejszym Człowiekiem Na Świecie i choć to nie on jest autorem powyższych słów, to z pewnością od jakiegoś czasu mógłby je codziennie wypowiadać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz