Autor: Tomasz Musielak
Rozdział 1
Przybycie wybrańca
O tym by być rycerzem i walczyć w imię dobra przeciwko smokom czy innym potworom, marzy nie jeden chłopak, ale także i pewnie nie jedna dziewczyna. Takie marzenie ma także Kai – 18-letni młodzieniec o ciemnych krótkich włosach i piwnych oczach, który w wolnych chwilach lubi rysować siebie jako silnego wojownika władającego potężnym mieczem i walczącego przeciwko silnym potworom. Kai mieszka z mamą – Hiacyntą i starszym bratem – Reyem. Jest absolwentem średniej szkoły w Nowym Jorku. Bardzo pilnie się uczy i nie sprawia żadnych kłopotów nauczycielom. Niestety, obaj bracia stracili ojca gdy byli jeszcze bardzo młodzi. Nie wiadomo do dziś co się z nim stało.
Kai w trakcie drogi powrotnej ze szkoły, często przechadza się po pobliskim parku gdzie prócz pięknych kwiatów i szumu drzew, znajduje się także plac zabaw dla małych dzieci. Nie raz siada tam i próbuje sobie przypomnieć swoją przeszłość, której z jakiegoś powodu nie za bardzo pamięta. Podczas jednego z takich powrotów zauważa coś mieniącego się wśród drzew. Postanawia podejść i zobaczyć. Jego oczom ukazuje się miecz wbity w ziemię. Chłopak chwile postał i zaczął się zastanawiać. „Co taki miecz robi w takim miejscu?” - rzekł w myślach Kai. „Może ktoś go porwał z pobliskiego muzeum i umieścił tutaj, a potem o nim zapomniał?” - dodał. „No cóż spróbuję go wyciągnąć i pójdę zanieść do muzeum” – odparł po czym wyciągnął miecz. O dziwo nie było to wcale takie trudne jak się mu wydawało. „Phi, łatwizna” – powiedział z lekkim uśmiechem. Nagle miecz zaczął błyszczeć wielkim błyskiem, a pod stopami chłopaka otworzyła się wyrwa i go wciągnęła.
Otworzyła się gdzieś w powietrzu. Kai zaczął krzyczeć spadając. W tym czasie w swoim ogródku znajdowała się młoda blond włosa dziewczyna o krystalicznie niebieskich oczach, która to doglądała kwiatów. Nagle usłyszała krzyki, spojrzała się w górę, a tam dojrzała lecącego Kaia. Chłopak zakrzyczał: „Uwagaaaaaa!” Dziewczyna zdążyła tylko spojrzeć na niego i nagle chłopak runął prosto na nią. Gdy wstała, ujrzała młodzieńca, który był nieprzytomny. „Ha? Jaki dziwny chłopak, ciekawe skąd się wziął?” - odparła. „Najlepiej będzie jak go zaniosę do domu i położę w łóżku. Ale najpierw sprawdzę czy żyję” – powiedziała blond włosa i przyłożyła ucho do klatki piersiowej Kaia by sprawdzić czy serce bije. „Ufff, na szczęście żyje” - westchnęła po czym wzięła go pod ramię i zaniosła do swojego domu.
Posadziła młodzieńca na łóżku, zdjęła z niego bluzę, która była cała w piachu. Odłożyła miecz na bok i położyła go, a sama przez chwilę siedziała na krześle z mieczem i się zastanawiała. „Hmm, co to może być za ostrze?” - zapytała samą siebie. „Jak chłopak się obudzi, to może mi powie skąd wytrzasnął taki świetny miecz” - powiedziała do siebie po czym wstała z krzesła i poszła do ogródka by podlać pozostałe kwiaty. W trakcie podlewania kwiatów dziewczyna rozmyślała nad tym w jaki sposób chłopak znalazł się w powietrzu. „Przecież nie potrafi latać. Nie wygląda na maga” - dodała. Skończyła podlewać kwiaty, więc wróciła do domu. Poszła do pokoju sprawdzić czy się obudził, ale on nadal spał twardo jak kamień. Postanowiła postawić krzesło obok łóżka, usiąść i czekać aż młodzieniec się obudzi. Mijały godziny, a on nadal spał.
Nagle chłopak się obudził, z zamroczonymi oczami zaczął spoglądać dookoła siebie. i zaczął pytać - „Gdzie ja jestem?” Spojrzał na dziewczynę i się jej zapytał - „Kim Ty jesteś?”. Dziewczyna się lekko speszyła, ale po chwili się uspokoiła. „Wreszcie się obudziłeś. Spałeś chyba z pół dnia. Ja jestem Mia, a to jest mój dom” -odpowiedziała chłopakowi. Ten po chwili się dobudził i spojrzał, że nie ma bluzki. „Hej! A gdzie moja bluzka! Co z nią zrobiłaś?”. „Spokojnie!” - odparła dziewczyna, zdjęłam ją, bo była cała brudna od piachu gdy na mnie spadłeś”. „Spadłem?” - zapytał ze zdziwieniem chłopak. „Tak, spadłeś” - powiedziała i dodała jeszcze - „I wrzeszczałeś: Uwagaaaaaa! Szkoda, że trochę za późno, bo możliwe, że bym była w stanie Ciebie złapać i byśmy oboje uniknęli tego uderzenia, a Ty byś nie zemdlał i nie leżałbyś teraz w moim łóżku” - zakończyła po czym podeszła po miecz chwyciła go i się spytała „Skąd masz ten miecz?”. Kai zaskoczony pytaniem odparł „Znalazłem go w parku. Był wbity w ziemię. Myślałem, że ktoś go porwał z muzeum, więc chciałem go wyciągnąć i odnieść. Chłopak dalej opowiedział historię, a dziewczyna była bardzo zaskoczona. „Mówisz, że spod stóp otworzyła się wyrwa i Ciebie przeniosła tutaj?” - zapytała zaciekawiona dziewczyna. „Tak, otworzyła się w powietrzu, a ja zacząłem spadać” - wtrąciła się dziewczyna „A nie mogłeś już wtedy zacząć krzyczeć?” - zapytała. „Nie, byłem zbytnio przerażony by wydobyć z siebie jakiekolwiek słowo, a jak już dałem radę, to było za późno” - powiedział Kai. Dziewczyna westchnęła po czym odłożyła miecz, poszła po bluzkę młodzieńca i mu ją wręczyła „Proszę, oto Twoja bluzka, którą umyłam z piachu” - rzekła. „Dziękuję” - odparł chłopak i dodał - „A, nie przedstawiłem się. Mam na imię Kai” powiedział młodzieniec po czym wstał, ale nagle upadł z bólu na podłogę. Przestraszona dziewczyna podbiegła schyliła się do niego i się spytała – „Co się stało Kai?”. Chłopak rzekł – „Nie wiem, chyba nadal mnie bolą nogi na tyle, że nie mogę się poruszać” Dziewczyna się uśmiechnęła i powiedziała – „Ok, połóż się, ja coś Ci zrobię do jedzenia, a potem spokojnie prześpisz całą noc. Rano powinno być już znacznie lepiej”. Posłuchał rady dziewczyny i się położył z powrotem. Po chwili dziewczyna przyniosła mu talerz z zupą. Kai zaczął wąchać i się spytał – „Co to jest?”. „Zupa z kałamarnicy z dodatkiem ziół” - odparła Mia. Kai zrobił dziwną minę, ale spróbował i mu zasmakowało „Wow! To jest pyszne! - rzekł z radością chłopak. „Ehehehe, cieszę się, że Ci smakuje” - odparła z uśmiechem Mia.
Na drugi dzień rano Mia przyszła do pokoju gdzie spał Kai. Podeszła do łóżka spojrzała na niego i w duchu powiedziała - „Ahhh, jak on słodko śpi, ale koniec tego dobrego” zdarła kołdrę i krzyknęła „Wstawaj!”. Kai obudził się nagle z przerażeniem na twarzy. Nie wiedział co się dzieje. Po czym Mia odparła „W kuchni masz kilka kanapek zrobionych, zjedz je, a potem wychodzimy”. Chłopak był lekko zmieszany, ale wstał ubrał się i poszedł zobaczyć gdzie w ogóle jest kuchnia.”A zapomniałam CI powiedzieć, kuchnia jest na parterze po lewej stronie” - dodała z malutkim uśmieszkiem blond włosa po czym poszła do łazienki się umyć.
Gdy Kai zjadł, wrócił do pokoju i przez chwilę się wpatrywał w miecz, a potem podszedł do okna. Chłopak był oszołomiony widokiem. W oddali było widać sporej długości pasmo górskie. Długo nie mógł oderwać oczu od widoku, wtem zapukała Mia i weszła do pokoju. Kai spojrzał się na nią i zrobił duże oczy ze zdziwienia. Dziewczyna miała na sobie lekki pancerz, a na biodrach pasek do którego były przyczepione dwa sztylety. Do tego włosy spięte były w kok by podczas szybkiego poruszania się nie zawadzały. Kai zaskoczony taki ubiorem się spytał - „Po co się tak ubrałaś?”. Mia na to - „Ponieważ idziemy do jednego mojego znajomego, który może nam pomóc odkryć tajemnicę tego miecza, który znalazłeś”. Kai wziął miecz i poszli. Idąc wzdłuż ścieżki skręcili do lasu. Kai zapytał się Mi - „Twój znajomy mieszka w lesie?” Mia odpowiedziała - „Yup, ma tam swoją chatkę. Może w ciszy i spokoju pracować” „A czym on się zajmuje?” - dopytywał dalej. „Robi różne przedziwne eksperymenty, jak to magowie” - odpowiedziała blond włosa. „Magowie? W sensie, że rzuca czary i potrafi walczyć magią?” - spytał zaciekawiony. „Tak, ale to robił kiedyś. Teraz zajmuje się czym innym” - odpowiedziała dziewczyna. „O, jesteśmy na miejscu” - dodała i wskazała palcem na chatkę, która znajdowała się wewnątrz lasu. Oboje podeszli do drzwi. Mia zapukała i krzyknęła - „Zalrix! Otwieraj drzwi to ja Mia!” Nagle drzwi się otwarły, a ich oczom ukazał się wysoki mężczyzna, który wyglądał na ok. 35 lat. „Yo Zalrix” - odparła Mia. „A, witaj Mia. Co Cię sprowadza do mnie? O, a co to za chłopak?” - spytał się Zalrix Mii. „To jest Kai, twierdzi, że przybył tutaj z innego świata” - odpowiedziała. „Hmmmm, z innego świata powiadasz? Wejdźcie do środka”. Oboje weszli, a oczom Kaia ukazała się wielka biblioteka z książkami, a także różne magiczne przedmioty. Chłopak nie mógł uwierzyć w to co widzi na własne oczy. „Kai, Mia, podejdźcie tutaj” - powiedział Zalrix. Oboje podeszli i pokazali magowi miecz, który znalazł chłopak. Mag zaczął krążyć po swoim domu, przeglądał różne książki. Po czym podszedł do swojej kolekcji zwojów, przeglądał je kawałek po kawałeczku. „Pewnie czegoś szuka” - pomyśleli młodzi. Po dłuższej chwili Zalrix podszedł do dwójki, spojrzał się na Kaia, a potem na miecz i coś zaświtało mu w głowie. „Rozumiem, teraz wszystko pasuje idealnie” - rzekł mężczyzna. „Ale co pasuje?” - równocześnie powiedzieli Mia i Kai. „To wszystko o czym mówicie, miecz, Kai i jego przybycie tutaj do naszego świata” - odparł Zalrix. „Widzicie, to nie jest przypadek, że Kai tutaj przybył i to właśnie z tym ostrzem. To wszystko jest połączone z przepowiednią, która w końcu się spełni. „Czekaj, czekaj, jaka przepowiednia? Jakiego świata? To nie jest Ziemia?” - zasypywał Zalrixa pytaniami Kai. „Już mówię o co chodzi. A więc Kai, to nie jest Ziemia z której jak twierdzisz pochodzisz, a Arzelia. Kraina stworzona przez potężną boginię – Arzelię. Na początku kraina ta była jednolitym miejscem, ale z czasem uległa podziałowi na wiele królestw. My znajdujemy się w królestwie Drazinia, którym rządzi król Torin. Jest on mądrym królem i kocha go cały lud” – kontynuował Zalrix.”A co do przepowiedni, to już mówię o co chodzi. Przepowiednia mówi, że do Arzeli przybędzie wybraniec z odległego świata i przy pomocy swojego ostrza odpędzi wszelkie zło, które czyha. Tylko on może tego dokonać, bowiem posiada potężną moc i tylko przy jej pomocy może uratować krainę Arzelia przed czarną magią, która nieuchronnie rośnie w siłę i wyniszcza wszystko” – zakończył Zalrix czytanie przepowiedni. „Wow!” - odparł Kai. Toż to wszystko brzmi jak jakieś fantasy. J-J-J-J-a? Wybrańcem?” - pytał zaskoczony chłopak. „Tak, Ty jesteś wybrańcem Kai”- powiedział Zalrix. „O żesz ty, ja w to nie wierzę. Nie, na razie nie mogę w to uwierzyć” - powtarzał Kai. Wtem przerwała mu Mia pytając się Zalrixa o miecz. „A, miecz, cóż jest to ostrze, które może być potężne. Nazywa się on „Miecz Przeznaczenia”. Na razie jednak jego moc jest uśpiona, ponieważ uaktywni się ona tylko wtedy gdy wybraniec odkryje swoją moc” - odparł Zalrix. „Właśnie Kai, potrafisz posługiwać się mieczem?” - spytał się Zalrix młodzieńca. Eeeee, widziałem trochę na filmach jak walczą mieczami, ale sam to nie walczyłem hehe” - odparł Kai. „No to będziesz musiał się w takim razie nauczyć walczyć” - zaśmiał się Zalrix. „Ja wiem kto go może nauczyć!” - rzekła Mia po czym wstała i kontynuowała - „Dreyfus nam może pomóc, on doskonale zna szermierkę, a że znam go dobrze, to na pewno nie odmówi” - powiedziała Mia po czym dodała „Chodź, Kai, weź miecz i wracamy. Jutro z rana idziemy do Dreyfusa”. Kai wziął miecz i oboje wrócili do domu.
Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy :)
OdpowiedzUsuń