Jednym ze sposobów, w jaki spędzam wolny czas, jest granie w gry planszowe. Jest to hobby niezwykle kosztowne, jeśli chcesz posiadać swoją kolekcję, ale za to wdzięczne i rozwijające. A jak to się zaczęło? A no tak...
"Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko." Albert Einstein
poniedziałek, 3 maja 2021
poniedziałek, 25 stycznia 2021
A może by tak wrócić do pisania?
Od małego to lubiłam. Jedną z pierwszych rzeczy, jakich nauczyłam się, gdy tata sprowadził do domu komputer i zainstalował pierwszego Windowsa to obsługa pakietu MS Office, w szczególności Microsoft Word. Do dzisiaj z tego powodu mam bardzo wyraźny charakter pisma - po prostu szybko pióro zamieniłam na klawiaturę i nie miałam czasu wyrobić w sobie złych nawyków w tym zakresie.
piątek, 3 kwietnia 2015
Ach, ten współczesny marketing!
Jako osoba, która zawodowo zajmuje się także (czyt. nie tylko) sprzedażą, a prywatnie lubi obserwować otaczającą ją rzeczywistość, z zaciekawieniem przyglądam się różnym sposobom reklamowania produktów i usług. Ten tydzień podsunął mi pod nos dwa ciekawe rozwiązania marketingowe, którymi chcę się podzielić. Dzieli je praktycznie wszystko - od wielkości podmiotu, który akcję przeprowadził po rodzaj reklamowego produktu/usługi (no właśnie, muzyka to produkt, czy usługa?). Łączy natomiast jedno - kreatywne, niestandardowe podejście do sprawy.
czwartek, 1 maja 2014
Rozrywka: Lost Souls Alley
![]() |
| Zdjęcie pochodzi stąd |
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego bohaterowie filmów grozy zawsze idą tam, gdzie jest ciemno i skąd dochodzą jakieś niepokojące odgłosy, a potem w przerażeniu uciekają, z mniejszym lub większym skutkiem? Zastanawialiście się, co Wy zrobilibyście na ich miejscu? Jeżeli tak to Lost Souls Alley, pierwsze polskie interaktywne muzeum strachu, odpowie Wam na te pytania (i to z nawiązką).
niedziela, 30 marca 2014
Czytelnia: "Opowiadania z Doliny Muminków" Tove Jansson
sobota, 25 stycznia 2014
Kraków: Złoty Cielec na ulicy Potebni w Google Maps
Tuż przed przeprowadzką na Podgórze postanowiłam udać się na mały wirtualny spacer po nowej okolicy. Włączyłam Google Maps i... moim oczom ukazał się wielki złoty cielec! Słyszałam wiele o googlowskich zdjęciach, ale tego się nie spodziewałam.
sobota, 18 stycznia 2014
Czytelnia: "Kurs szczęścia" Beata Pawlikowska
Kiedy byłam młodsza to nie przepadałam za tego typu publikacjami. Uważałam, że są pisane dla życiowych nieudaczników, którzy nie wiedzą, co ze sobą zrobić w życiu i liczą na to, że ktoś zrobi to za nich. Z czasem jednak mój pogląd stał się nieco mniej radykalny. Nie zachłysnęłam się co prawda tego typu publikacjami, ale też dałam im szansę na to, aby zagościły od czasu do czasu w moim życiu i być może udzieliły mi małej podpowiedzi, jak mogę zrobić coś lepiej niż dotychczas. I tak samo jest z "Kursem szczęścia" Beaty Pawlikowskiej, który trafił do mnie zupełnym przypadkiem, a który przeczytałam w ciągu dwóch dni, nie mogąc się od niego oderwać, bo jest zwyczajnie lekko i przyjemnie napisany.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


